UWAGA

UWAGA!

Z RACJI WIELU WIADOMOŚCI, KTÓRE OTRZYMUJĘ, CHCIAŁA BYM SPROSTOWAĆ IŻ NIE MAM JUŻ NIC WSPÓLNEGO Z PANEM S. A, KTÓRY WYKONUJE RYTUAŁY NA ZLECENIE. NIE JESTEM WSTANIE NIC PORADZIĆ NA BRAK ZWROTU GOTÓWKI, KTÓRĄ OWY PAN OBIECUJE GDYBY RYTUAŁ NIE WYSZEDŁ, PONIEWAŻ NIE MAM Z NIM KONTAKTU I MIEĆ NIE ZAMIERZAM.

wtorek, 4 kwietnia 2017

Wampiryzm - część II - Wampiryzm Energetyczny - Astralny

WAMPIRYZM ENERGETYCZNY – WAMPIRYZM ASTRALNY 

Wampiry Astralne i Druga Śmierć
Michelle Belanger

W książce "Wampiry: Okultystyczna Prawda" piszący ja Konstantinos mówi o dwóch stanach śmierci i ich związku z wampiryzmem. Podając za Konstantinosem: istnieje pierwsza śmierć, która jest śmiercią ciała fizycznego. Jakiś czas po tym jak umrze ciało fizyczne, wystarczająca ilość energii duchowej ulatnia się z ciała tak, że ciało subtelne, które autor nazywa powłoką astralną, także umiera. Kiedy astralne powłoka 'umiera', dusza może wkroczyć na następny stopień inkarnacji.
Dalej, podając za Konstantinosem, wampir astralny pojawia się wtedy, kiedy osoba jest zdolna uniknąć tej drugiej śmierci, śmierci ciała subtelnego.Wymaga to fenomenalnego wysiłku woli, i oczywiście świadomości o tym co się dzieje i jak przebiega proces umierania oraz natychmiastowej reakcji. Ta interpretacja wyjaśnia potrzebę pobierania energii u wampira astralnego: ponieważ fizyczne ciało zmarło, nie może więcej generować energii w powłoce astralnej. Tak więc, jako że nic innego nie pozostaje, powłoka astralna musi kraść energię od innych.
Konstantinos czerpie swą koncepcję 'drugiej śmierci' z pism wcześniejszej okultystki Diona Fortune: Fortune wychowanka Golden Dawn i odnosząca sukcesy w swoich czasach psychoanalityczka, napisała książkę "Psychiczna samoobrona".
Fortuna mały ustęp swej książki poświęca wampiryzmowi astralnemu. Podając za nią, wampiry astralne są duchowymi pozostałościami po magach, którzy poczuli zagrażającą im śmierć. Kiedy mag czuł śmierć, walczył by pokonać 'drugą śmierć', śmierć ciała astralnego i wygrywał. Przyczyną starań o uniknięcie śmierci było przywiązanie do życia, które toczył mag i odmowa poprzez wysiłek woli, by postąpić naprzód.
Nie żywy, ale też nie martwy i zdolny do poruszania się jedynie w subtelnej rzeczywistości, mag musiał żywić się energią duchową innych, by przedłużyć swoją egzystencję. Jeśli się nie pożywiał jego ciało astralne kontynuowało proces śmierci i wdrożenia ducha w następną inkarnację, która, jak to jest dawane do zrozumienia, prawdopodobnie nie będzie przyjemna jako, że mag na pierwszym miejscu postawił życie w astralu sprzeciwiając się naturalnemu tokowi spraw.Dodając za Fortuną, tylko naprawdę złe indywidua próbują takich działań. Ona dalej sugeruje, że proces stawania się wampirem astralnym jest tak bardzo traumatyczny, że nikt kto to przeżył proces, nie pozostaje taki, jak dotychczas. Szuka wciąż łupu, stając się astralnym monstrum.
Ta informacja napisana jest na trzech stronach ksiązki. Fortune opisuje dalej jeden albo dwa przypadki gdzie ludzie zostają atakowani przez wampira astralnego. To prowadzi do krótkiej dysputy dotyczącej wampirów psychicznych (którzy dzisiaj dla nas są wampirami emocjonalnymi) i przechodzi do głównego wątku książki - obrony przed atakami tych bytów.
Nie koniecznie zgadzam się ze wszystkimi założeniami Fortune (nie wspominając o interpretacji Konstantinosa), ale zgadzam się, że wampiry astralne istnieją, lecz ogólnie nie są złe i nie wszystkie wcześniej parały się mroczną magią. Jednakże cenię sobie wielce prace obu autorów jako, że podają ciekawe założenia i koncepcje dotyczące wampiryzmu.
Moj osobisty pogląd na ten temat jest taki, ze wampiry astralne podobne są wampirom żyjącym - lecz po prostu bez ciała fizycznego. Odkąd wierzę że wampiryzm jest stanem duszy i jest przenoszony od wcielenia do wcielenia, dusza przeniesiona pomiędzy ciałami nadal jest wampiryczna. Nie sądzę, że połączenie z energią życiową ma miejsce tylko w ciele fizycznym. Wręcz odwrotnie, uważam że związek ten jest subtelny w swojej naturze i jest zlokalizowany na subtelnej płaszczyźnie ciała/duszy.
Nie uważam też, że ciało subtelne umiera wraz ze śmiercią - co fortune opisuje jako niemal rozkład powłoki astralnej. Jest dla mnie jasne że podczas śmierci te dwa ciała oddzielają się i ciało subtelne karmi się znim dojdzie do przybrania formy fizycznej. Ale moje poglądy na śmierć ciało subtelne, dusze są bardzo zbliżone do Tybetańskiego Bardo i nie zgadzam się z założeniami GoldenDawn i ich magii ceremonialnej.

tłum. Topola Fleur du Sang

OOBE - krótkie, osobiste przemyślenia o tym i owym - by Topola Fleur du Sang

Poniżej przedstawiam me osobiste, początkowe doświadczenia dotyczące oobe, które może komuś a nuż pomogą. Jednakże to, co podziałało na mnie i to jakie doświadczenia wyniosłam z bycia poza ciałem są moimi doświadczeniami i nie musza tyczyć się wszystkich ludzi.
Do Oobe zawsze miałam talent. Większość osób, które znam musi ciężko ćwiczyć, by osiągnąć to , co mi przychodzi z niebywałą łatwością. Pierwsze nieświadome Oobe zaczęłam mieć w wieku lat 10 i po latach pewna jestem, iż nie można pomylić Oobe z Ld.
Świadomie zaczęłam wychodzić z ciała mniej więcej trzy lata temu. Wtedy też obudził się mój wampiryzm. Właściwie wcześniej nie miałam o Oobe zielonego pojęcia oprócz takiego, iż 'coś dziwnego się ze mną dzieje' :) Pierwszą świadomą projekcję osiągnęłam pod wpływem traktatu Roberta Bruce`a. A wyglądało to mniej więcej tak:
Podeszłam do sprawy z niesamowitym wręcz entuzjazmem. Nie miałam wtedy jeszcze głowy nabitej różnymi koncepcjami, mogącymi spowodować obawę a przez to brak oobe. Położyłam się spać z zamiarem szybkiego zaśnięcia, ponieważ rano miałam się stawić w sprawie pracy i chciałam się wyspać. Ale sen nie nadchodził. Zaczęłam rozmyślać o OBE. Nagle zdeterminowałam i powiedziałam sobie: MUSZĘ mieć obe. Teraz! Leżałam na plecach i starałam się wyciszyć. Ciągle coś mi przeszkadzało. W szczególności odczuwanie ciała, swędzenie etc. Leżałam i zaczęło mi być dość niewygodnie. Starałam się wyciszyć myśli. Po krótkiej chwili poczułam, iż jestem bardzo ciężka i jakby odrętwiała. Przestawałam czuć ciało. Zaczęłam wyobrażać sobie, że wspinam się po linie do góry. Dwa ruchy rękami przy wdechu, zatrzymanie przy wydechu. Trwało to bardzo krótko, jakieś 3-5 minut. Zaczęłam odczuwać lekkie wibracje. Potem zaczęły być bardzo silne. Nie było pomiędzy nimi żadnego przejścia. Były to sekundy. W jednej chwili lekkie wibracje , sekundę później bardzo silne. Wibracjom towarzyszył straszny hałas, brzęczenie, szum. Całe ciało zaczęło się trząść, ale wiedziałam że tak naprawdę to leżę spokojnie, bez ruchu. A czułam jakbym w środku miała grzechotkę, którą ktoś mocno potrząsa. Uczucie było bardzo niemiłe. Miałam wrażenie że umieram. Po chwili uczucie jakby zelżało. Tak jakby to buczenie i wibracje pozostawały poza mną w ciele, a przed sobą czułam spokój. Połowa ciała nadal wibrowała w szaleńczym tempie a połowa zatapiała się w spokój. W pewnym momencie poczułam jak 'odklejam' się od swego ciała fizycznego, a przed zamkniętymi powiekami ujrzałam błyski przypominające wyładowania elektryczne. Jeden mocniejszy błysk i znalazłam się w całkowitej ciemności. Byłam poza ciałem. I to niestety było wszystko, ponieważ nie mając żadnego planu działania, pomyślałam iż ciekawe czy potrafię wrócić do swego ciała. Potrafiłam.
Ocknęłam się potwornie roztrzęsiona. Nadal byłam w transie i nie mogłam z niego wyjść. Chodziłam w tą i z powrotem po pokoju czekając aż wibracje miną. Było mi niedobrze, kręciło mi się w głowie i robiło słabo. Myślę iż było to wynikiem ubytku energii albo zbyt gwałtownego wybudzenia się. Bałam się położyć, ponieważ nie mogłam się do końca wybudzić i obawiałam się, że jeśli się położę to uczucie wróci. Wibracje powoli ustąpiły. Dwie godziny później miałam swe pierwsze LD
Po tym wydarzeniu osiągałam Oobe wiele razy. Za drugim razem odbyło się to nieco inaczej.
Przed snem zastosowałam osobistą afirmację: 'Będę mieć oobe, bo muszę znaleźć...". Weszłam w trans jednak miałam problemy z czakrą serca i zrezygnowałam.Około godziny 1:40 zaczęłam zapadać w lekki półsen. Wydaje mi się, iż był to stan alfa, stan hypnagogiczny: ciało uśpione, umysł rozbudzony. Przed oczami pojawiały się różne obrazy, a w pewnym momencie uświadomiłam sobie, iż mam świadomy sen (bez utraty świadomości tj. bez wcześniejszego zaśnięcia). Niestety nie pamiętam tego snu. Nagle pomyślałam sobie, że skoro mam świadomy sen to mogłabym z niego wejść w obe, ale nie wiedziałam jak to zrobić. Poprosiłam o pomoc znajomego ("Pomóż ..., pomóż mi wyjść z ciała"). I wtedy poczułam jakbym odklejała się od ciała. Nie do końca było to takie uczucie. To było jakby ktoś dał mi unoszącego mnie kopniaka. Jakby mnie oderwało i odkleiło jednocześnie. Przez chwilę miałam wyobrażenie iż jestem zieloną mgłą czy też błoną. Uczucie bardzo niesamowite i zarazem wielce przyjemne. Stałam w nogach łóżka. Nie wiem czy tak naprawdę było ponieważ nic nie widziałam. Wiedziałam tylko, że stoję w swoim pokoju na łóżku, a na materacu leży moje ciało. Było ciemno. Nie była to ciemność próżni, ale zwyczajna szarość nocy. Nie wiedziałam jednak nic i stwierdziłam, że mam zamknięte oczy. Nie mogłam ich jednak otworzyć. Stwierdziłam więc, że jednak chyba mam otwarte oczy, a ciemność nie pozwala mi tego zweryfikować. Chyba stałam twarzą do ściany (he he jeśli można tak powiedzieć;)) Nie byłam przestraszona, ani nic w tym rodzaju, chociaż przez myśl przechodziły mi jakieś rzeczy o umieraniu. Nie wiedziałam, co mam właściwie zrobić... Dalszy opis uważam za zbędny :P

Po jakimś czasie wróciłam do ciała. Położyłam się na ciele fizycznym. Usiadłam. Czułam wibracje ale nie były one tym razem nieprzyjemne. Potem ustały i czułam je jedynie w okolicach splotu słonecznego.

UWAGI: Wejście w oobe dla wielu osób jest bardzo nieprzyjemne. Musisz pokonać strach, ponieważ inaczej nic z tego nie będzie.
Kiedy leżysz i próbujesz się rozluźnić i wejść w trans, a przeszkadza ci swędzenie etc. - podrap się. Nie osiągniesz oobe jeśli coś będzie cię stale rozpraszać. Zdarzyło mi się drapać przez 15 minut, zanim wreszcie miałam spokój :-)
Polecam wcześniejszą pracę z czakrami. Na początku miałam ogromne problemy z czakrą serca, która od czasu do czasu uniemożliwiała mi oobe.
Istoty astralne. Nie spotykam nikogo oprócz ludzi. Ale też nie czuję się na tyle doświadczona żeby penetrować inne poziomy niż nasz.
Jeśli stosujesz technikę liny pamiętaj by wspinać się mentalnie. Nie próbuj napinać mięśni. Przed zamkniętymi oczami możesz widzieć jak ciemność porusza się w górę. Coś w rodzaju kręcenia się w głowie po nadmiernym spożyciu alkoholu :)
Jeśli nie możesz osiągnąć oobe, spróbuj zacząć od LD. Z LD możesz przejść do oobe.
Czy warto? Brak słów. Mogłabym ćwiczyć latami by mieć choć jedno oobe.
Czy można drenować ludzi astralnie? Można i to jak! Zwykły wampiryzm energetyczny czy też sang przy bezpośrednim drenowaniu ciałem astralnym jest jak lizanie lizaka przez papierek. Ale o tym innym razem.


Prosty sposób drenowania astralnego

Jeśli jesteś już nieco doświadczony w Oobe, możesz spróbować pobierać energię od ludzi, będąc na planie astralnym. Właściwie tego typu drenowanie nie różni się niczym od pobierania energii tu, w świecie rzeczywistym przez wampiry energetyczne.
Szukasz sobie osoby z której będziesz ciągnął energię. Najlepiej by osoba ta spała. Ciężko jest 'biegać' za kimś i ciągnąć od niego jednocześnie energię :) szczególnie jeśli jesteś w tej materii początkujący.
Podejdź do osoby, którą wybrałeś. Wyciągnij link. Właściwie możesz wyciągnąć cokolwiek: nogę, rękę czy też inne ciekawsze wystające części ciała ;-) Możesz także stworzyć coś samemu - uformuj swą energię w co chcesz: lejek, rurę, igłę itd..itd...
Teraz tym, co stworzyłeś dotknij dawcę. Ludzie w astralu dla większości ludzi w oobe wyglądają identycznie jak na planie rzeczywistym, więc nie będziesz dotykał swym widocznym astralnym linkiem jego widocznego ciała astralnego lecz ciało fizyczne. (jak ktoś ma inne doświadczenia niech da znać). Także, jeśli dotykasz dawcę większą ilością ciała astralnego, wtedy energia płynęła będzie szybciej. Energię ciągniesz siłą woli. Możesz poczuć coś w rodzaju mrowienia/wibracji. Uczucie jest niemożliwe do opisania słowami. Niektórzy czują ciepło jakby wlewającego się płynu. To też nie do końca jest ciepło. I nie do końca to się czuje :) W ciele astralnym nie mamy czucia jako takiego.

Pamiętaj, drenuj tyle ile potrzebujesz, a najlepiej rozłóż pobieranie energii na kilka osób jeśli nie chcesz zrobić im krzywdy a szczególnie jeśli jesteś początkujący. Także drenowanie w nadmiarze nie jest dobre dla samego siebie.
Kiedy juz poczujesz się usatysfakcjonowany pamiętaj o tym aby zerwać link. Jeśli go pozostawisz, siła życiowa którą właśnie pobrałeś może zacząć płynąć z powrotem do tego, kogo drenowałeś. Lub, jeśli pozostawisz link możesz nadal drenować osobę, doprowadzając go do całkowitego wyczerpania.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.